środa, 20 lipca 2016

Instant epitafium


- będziesz codziennie dostawał dwie dychy, żebyś miał na jakieś pamiątki, frytki czy co tam będziesz chciał.
- pamiątki?
- no, na przykład pocztówkę będziesz mógł kupić.
- pocztówkę?
- no, pocztówkę.
- a co to jest pocztówka?
- ...
autentyczna rozmowa z moim synem przed wyjazdem na kolonie

No i przypomniałem sobie tę drugą rzecz fajną w starości, wiecie, tę o której zapomniałem we wpisie o mimozach fotograficznych.
Słuchajcie.
W starości drugą rzeczą fajną jest to, że człowiek już wszystko widział. Trudno go zaskoczyć, trudno zawstydzić, trudno oszukać. Słowami wieszczki Maryli, "ale to już było".
Pomijając fakt, że człowiek widział jak przychodzą i odchodzą nowi politycy1, księża, milicjanci i złodzieje, wszyscy tacy sami, długi życiorys oznacza, że widział jak przychodzą nowe technologie, a stare odchodzą w zapomnienie. Zwłaszcza w ostatnim półwieczu ten proces daje czadu. Pamiętacie jeszcze jak się fotografowało wszystko kliszakiem i nikt tego nie uważał za coś szczególnego, kliszę się wywoływało na rogu w 45minut razem z odbitkami 10x15? Rok mniej więcej 2000? Teraz szczęście jak się znajdzie laba w którym jeszcze klisze potrafią wywołać, a cud jak w ten sam dzień2...
Nowe przychodzi, stare odchodzi, naturalna kolej rzeczy. Ale ekstremalnie rzadki jest przypadek, kiedy stare odchodzi zupełnie i całkowicie. Właściwie zawsze można wrócić. Są nisze, w których stare techniki mają się świetnie i dotyczy to nawet naprawdę starych. Kolodion na przykład, na który chwilę temu był taki szał, to jedna z najstarszych technik fotograficznych, a można sobie bez problemu sprawić sprzęt, chemię, znaleźć warsztaty, informacje w sieci i robić. Kodachrome odszedł, ale są inne slajdy. I tak dalej, zawsze coś jest.
Dobra, teraz to na stopro się zastanawiacie, o czym ten ekstraordynaryjny dzisiaj bredzi.
Ano o Fuji, kończącym produkcję ostatnich filmpacków typu 100. Dlaczego? Ano dlatego, że mamy tu do czynienia z wyjątkiem od reguły nisz. Technologia produkcji tego materiału jest tak skomplikowana, że nie ma nikogo, kto by był w stanie się jej podjąć3. To jest faktyczny koniec. Nie będzie tutaj tak, jak się stało przypadku filmpacków typu 600, które udało się ocalić od kompletnej zagłady w ostatniej chwili4.
Oczywiście, jeszcze parę lat będą dostępne, w coraz wyższych cenach. Ale nowych nikt nie będzie robił5.
Koniec
Finito
Ende
Te wszystkie kasety do średnich aparatów, Polaroidy takie jak ten, który Roksana dzierży w rączkach na zdjęciu powyżej, wszystko stanie się bezużytecznym złomem.
Jest to dziwnie smutne. Nie tylko dlatego, że odchodzi technika, którą lubię i uprawiam. Także dlatego, że nie lubię, kiedy wszechświat daje mi do zrozumienia, że czas płynie nieubłaganie i nic się nie wróci. Także dlatego, że nowe pokolenia nie będą miały tej kosmicznej frajdy z czekania aż się wywoła i tego magicznego momentu odklejania negatywu od odbitki.
Świat zrobił się uboższy o fajną, namacalną rzecz, a bogatszy o Pokemon Go. Dla mnie słaba wymiana

PS. Mam teraz focha na Fujifilm. Wiem, że to nieracjonalne, ale nikt mnie nigdy jeszcze nie oskarżył o racjonalizm. Nie kupię sprzętu, nie kupię klisz6, będę odradzał zakup gdyby kogoś podkusiło. Zemsta ekstraordynaryjnego. Żałosna, ale zawsze.

1) to jest swoją drogą ciekawe, bo ta fajność nie jest wprost proporcjonalna do wieku. Do pewnego czasu rośnie, to znaczy, człowiek kilka razy sparzy się na polityce, czy religii, zaczyna widzieć, że to wszystko jedna wielka ściema i skok na kasę/sławę/władzę, niepotrzebne skreślić. A potem ta świadomość zanika, nadchodzi demencja i znowu się daje nabierać posłom i biskupom jak dziecko. Wysyła pieniądze na partię, głosuje, zapisuje księdzu w spadku mieszkanie... Ja czuję że jestem w szczytowym momencie, zaraz zacznę głupieć, więc czytajcie póki jeszcze umiem złożyć dwa zdania do kupy.
2) za to jedną z wielu niefajnych rzeczy w starości jest ten nieznośny pęd do wspominek. Kiedyś to było fajnie panie, nie to co teraz. Gówno prawda dziadku, po prostu mózg woli pamiętać fajne, wymazać niefajne. Dodatkowo za każdym razem kiedy sobie coś wspominamy, tracimy to wspomnienie, a na jego miejsce wchodzi nowe wspomnienie, o tym wspomnieniu. Następnym razem to już tylko wspomnienie o wspomnieniu i ono zostaje zamienione na wspomnienie o wspomnieniu o wspomnieniu. Brzmi dziwnie? Wyguglajcie sobie jak działa mechanizm wspomnień, warto.
3) jeśli nie wierzycie, zajrzyjcie na bloga new55 i poczytajcie jakie trudności są z produkcją dużo prostszych polaroidów 4x5.
4) chociaż w tragicznie, okropnie, fatalnie okaleczonej i bardzo drogiej postaci, produkuje je nadal Impossible Project.
5) tylko proszę, nie linkujcie do różnych miejsc i firm, które deklarują podjęcie produkcji. Nie. To tylko pusta gadka. Pamiętajcie, jestem stary, słyszałem już różne deklaracje i umiem rozróżnić, kiedy jest szansa a kiedy tylko smutna walka bez szans na powodzenie.
6) oprócz Instaxów. Szlag by trafił, nawet focha nie mogę mieć stuprocentowego, bo nikt inny nie produkuje Instaxów...

3 komentarze:

  1. Do techniki nie ma się co przywiązywać bo dziś jest tak, jutro będzie co innego. Przypuszczam, że znajdzie się ekipa chcąca wskrzesić temat jak new55 czy impossible project.

    Mnie jakoś polaroid nie przekonuje na poziomie metafizycznym choć przyznam, że widziałem wiele prac, które wyglądały w tej formie w sposób szczególnie interesujący.

    Skoro poruszyłeś temat starych materiałów fotograficznych. Mi się wydaje, że jest jeszcze pewna nisza fotograficzna do wypełnienia w której wyróżnikiem będzie nie co się sfotografowało, ale jak i w jakiej formie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Im starszy jestem tym mniej rozumiem "nieopłacalność" amerykanie wywalili rakiety bo kupowanie biletów miało być tańsze. Concorde uziemiony a nie dali nic w zamian. Się nie opłacało? Przykłady można mnożyć.

    OdpowiedzUsuń